Pokolenie GoldenLine

24.02.2009

Eryk Mistewicz wieszczy w Dzienniku „na scenę może wejść siła dotychczas trzymająca się z dala od polityki, uruchomiona dynamicznie w 2007 roku i głosująca wówczas na jedną tylko partię. Wielkomiejski, młody, świetnie wykształcony elektorat miękki…” (więcej)

Reklamy

Mój 2008

31.12.2008

Podsumowania roku na blogach sprowadzają się z reguly do tego, że autor uważający się za autorytet stara się wskazać dziesięć na przykład najwazniejszych wydarzęń w 2008.

Ale ostatnio zobaczylem zupełnie inne podsumowanie: tego, co dla autorki było najważniejsze, przełomowe w poszczególnych miesiącach kończącego się właśnie roku. Wydaje się ciekawym pomysłem.

Co dla mnie było najważniejsze w 2008?

1. Poznałem bliżej Blip.pl, serwis mikroblogingowy, coś pomiędzy IRC a blogiem. Jest nieco bardziej zorganizowany niż IRC i podobnie zaczyna się wokół niego życie towarzyskie, ale zdecydowanie niewystarczający do wyrażania więcej niż swojej stany emocjonalne przy pomocy teledysków z YouTobe…

2. Skasowałem swojego prywatnego bloga, którego prowadzilem od bodajże 2002 roku. Nagromadziło się już chyba zbyt wiele wspomnień… które są już tylko wspomnieniami.

3. Poznałem blogi i blogosferę od strony blogów tematycznych i platformy WordPress, a także nowe sposoby promocji blogów. Założyłem kilka takich blogów; Labirynty.net to najważniejszy z nich.

4. Zaczęłem używać Google Chrome, przegladarki, która ma kilka interesujących koncepcji: najczęściej używane serwisy, zapisywanę sesje, dalece zintegrowane wyszukiwanie. Ale w innych dziedzinach trochę jej jeszcze brakuje do liderów rynku: Firefoxa (na przykład wtyczek) czy Internet Explorer (choćby czytnika RSS).

5. Poznałem sporo idei i serwisów Web 2.0, myślę że zdecydowanie lepiej rozumiem dziś tą koncepcję niż rok temu (choć może tak mi się tylko wydawać).

6. Poznałem również kilka interesujących osób z tego środowiska.

7. Coraz lepiej znam tez serwis społecznościowy GoldenLine, który zastąpił mi w dużym stopniu grupy dyskusyjne Usenet.

Jest też kilka rzeczy, które nie zrobiłem, zrobiłem źle albo za mało… ale tymi nie ma się co chwalić.


Promocja bloga

23.12.2008

W jaki sposób można promować swego bloga? Odpowiedź wydaje się prosta: jak każdą stronę World Wide Web. Ale taka odpowiedź nie będzie do końca prawdziwa.

Blogi są stronami World Wide Web: są tworzone w języku HTML, mogą zawierać wiele różnych elementów multimedialnych, ważną rolę odgrywają w nich odnośniki (linki) do innych stron.

Ale jednocześnie mają swoją specyfikę: mają być często uaktualniane, mogą zawierać komentarze i listę odnośników do innych blogów (blogroll).

Blog i wpis

Warto rozróżnić promocję całego bloga (gdzie podaje się odnośnik do całego bloga) i promocję poszczególnych wpisów na blogu.

W pierwszym przypadku podaje się tak naprawdę odnośnik do pierwszej strony zawierającej kilka najnowszych notek, licząc na to, że użytkownik Internetu po ich lekturze będzie chciał zapoznać się z następnymi, zapamięta sobie adres czy wpisze RSS do swego czytnika. W drugim przypadku liczy się na zwiększenie oglądalności danego wpisu, ale też na zainteresowanie całym blogiem.

W drugim przypadku promocja jest bardziej precyzyjna, umieszczenie w konkretnym miejscu odnośnika do konkretnego wpisu można porównać do bannera reklamowego kierującego na specjalną landing page a nie do całej witryny.

Komentarze

Blogosfera składa się z blogów i powiązań pomiędzy nimi; z ludzi czytających blogi, komentujących je i piszących. Ważną w niej rolę grają komentarze. Promować bloga można podając odnośnik do niego w komentarzach czy używając jednego z systemów rozpoznawania komentującej osoby (takiego jak OpenID), gdzie w profilu podawany jest adres strony.

Blog podawany w komentarzu powinien pasować tematycznie do treści komentarza (gdy prowadzi się więcej niż jeden blog).

Serwisy społecznościowe

Jednym z mniej znanych sposobów promocji bloga jest zamieszczanie odnośników do niego w serwisach społecznościowych, takich jak GoldenLine. Odnośnik do bloga można tam zamieścić w swym profilu, ale także w wypowiedziach na forach dyskusyjnych. Ten drugi sposób nie jest niczym nowym; stosowało się go już od dawna w grupach dyskusyjnych Usenet, na listach dyskusyjnych czy nawet w listach elektronicznych.

Najważniejszą umiejętnością są tu dopasowanie treści wpisu, do którego prowadzi odnośnik, do konkretnego forum i jego użytkowników, a także opis czy komentarz towarzyszący podaniu adresu URL.

Specyficznym miejscem promocji bloga jest też serwis mikroblogingowy taki jak Blip. Spełnia on funkcję podobną do RSS informując o nowym wpisie znajomych (obserwujących danego użytkownika) lub zainteresowanych podobną tematyką (obserwujących kanał). Czasem jedni lub drudzy podają informację o wpisie dalej, poszerzając krąg czytelników.

Własna blogosfera

Blog promować można także… na innych swoich blogach, podając adres do niego w blogrollu. WordPress.com pozwala również wyświetlić tytuły kilku ostatnich wpisów z innego bloga.

Istotnym elementem promocji jest też kanał RSS danego bloga. RSS jest używane przez nieliczną grupę, ale za to zaawansowaną technicznie, opiniotwórczą, stanowiącą potencjał wartościowych czytelników.

Pozycjonowanie

Treść bloga nieuchronnie trafia do wyszukiwarek i tam jest znajdowana przez potencjalnych odbiorców. O tym, czy trafią na nią decyduje pozycja w wynikach (większość przegląda tylko kilkanaście pierwszych wyników); o tym, czy zdecydują się zajrzeć decyduje tytuł strony, jej streszczenie i być może w pewnym zakresie adres bloga; o tym czy przeczytają i zostaną – decyduje treść.

Pozycjonowanie strony (SEO) dotyczy wszystkich tych trzech elementów. Sprowadza się do tego, by odgadnąć jak działa wyszukiwarka i jak szukają dzięki niej użytkownicy Internetu. Manipuluje się tu – czasem w dobrym, czasem w złym znaczeniu tego słowa – takimi elementami jak tytuł bloga i wpisu, adres URL, streszczenie, słowa kluczowe i treść. Część tych działań zależy od możliwości danej platformy blogowej czy danego skryptu; zwykle dla osiągnięcia zadowalających wyników trzeba stosować rozmaite rozszerzenia (wtyczki) czy rozbudowane szablony.

Liczy się treść

Nie sposób rozważać promocji bloga bez poważniejszego zajęcia się jego treścią… Blog jest z samej definicji pewnym osobistym wyborem informacji i opinii – i powinno to być widać; widać zainteresowanie pewnymi tematami, pasję, ciekawe i oryginalne spostrzeżenia.

Wpisy na blogu mogą, a nawet powinny być częścią blogosfery także w swej treści – odnosić się do tematów poruszanych przez innych, wspominać o wpisach na ten sam temat. Krytykować, polemizować, proponować rozwiązania. Stanowić część, a nawet centrum międzyblogowej dyskusji.

Wreszcie – wpisy powinny być wiarygodne. Podawać źródło informacji w nich umieszczanych, prawidłowo cytować. Mieć nanoszone poprawki i uzupełnienia: możliwość zmian to jedna z istotnych, choć może nieco kontrowersyjnych cech blogów.

Statystyki

Ważne jest, by na bieżąco sprawdzać efektywność tych działań. Służy do tego analiza statystyk oglądalności bloga. Nawet najprostsze, jak te w blogach na WordPress.com, potrafią powiedzieć jak wiele razy obejrzano dany wpis i skąd przyszli odwiedzający, czego szukali. Wykres z ostatniego miesiąca pozwala odtworzyć aktualne trendy.

Gdy stawia się te dane obok informacji o tym, gdzie wpisywało się komentarze, gdzie podawało odnośniki, z kim dyskutowało: powstaje pewien obraz owych mikrokampanii promocyjnych.

Nie tak

Każdy z tych sposobów należy stosować z umiarem; komentarze czy wypowiedzi na forum powinny być wpierw bogate w treść i wnoszące coś nowego do dyskusji, a dopiero później – promocyjne.

Wyśmiewane a więc i piętnowane są praktyki „wymiany komentarzy”, gdy jeden autor bloga prosi innego by wzajemnie napisali komentarze na swoich blogach. Jest to właściwie tylko o krok od spamu bezlitośnie tępionego przez systemy typu Akismet.

Wypowiedzi na forach dyskusyjnych sprowadzające się do autopromocji – promocji swych stron czy innych projektów – również szybko budzą lekceważenie dla ich autora.

Istnieje wiele złych praktyk pozycjonowania i zarabiania na blogach: tworzenie automatyczne blogów, wysyłanie komentarzy jako spamu. Nie warto z nich korzystać; lepiej skupić się na jakości i działaniach długoterminowych.

Blogi promować można podobnie jak inne strony World Wide Web, ale uwzględniając ich specyfikę, podobnie jak specyfikę blogosfery.

Warto skupiać się na jakości, zarówno działań promocyjnych, jak i treści przez nie propagowanych.

Jarosław Zieliński


Spotkania społecznościowe

27.11.2008

Co drugi z użytkowników biznesowych serwisów społecznościowych nawiązał dzięki nim nowe znajomości, a na wspólne przedsięwzięcie z osobą poznaną w serwisie zdecydował się co piąty zarejestrowany – wynika z badania przeprowadzonego przez Gemius na zlecenie serwisu Profeo.pl.

Prawie 80 procent użytkowników społeczności biznesowych tworzących się wokół działających w Internecie serwisów społecznościowych – takich jak Linkedin.com, Profeo.pl czy Goldenline.pl – pracuje zawodowo, a serwisy te są dla nich źródłem wiedzy na temat rynku.

Większość tworzy własne sieci kontaktów, do których zaprasza zarówno osoby już sobie znane, jak i te, które poznaje dopiero w serwisie. Tylko 7 procent badanych ogranicza listę znajomych w serwisie do osób poznanych wirtualnie. Co dziesiąta sieć kontaktów liczy więcej niż sto nazwisk.

„We współczesnej gospodarce opartej na wiedzy sukces zależy od dostępu do informacji rynkowych, czyli mówiąc wprost – od tego, ile osób znamy. Posiadanie rozległej sieci kontaktów jest kluczowe w zarządzaniu karierą, rozwoju firmy i skutecznej sprzedaży” – mówi Grzegorz Turniak, ekspert do spraw networkingu i gospodarz cyklicznych spotkań Klubu Profeo, podczas których użytkownicy Profeo.pl mają okazję poznać osobiście wirtualnych rozmówców i wymienić się wiedzą. „Serwisy społecznościowe dla profesjonalistów to idealne miejsce do poszerzania sieci kontaktów. Nie wierzę jednak, abyśmy w przyszłości wybierali pracowników czy wspólników jedynie wirtualnie. Niezbędny jest kontakt osobisty, uścisk dłoni, wywiązanie się z obietnic i czas, który pozwala zbudować zaufanie do ewentualnego partnera biznesowego”1.

Znajomości nawiązane za pośrednictwem portalu są utrzymywane także poza nim: preferowanymi sposobami kontaktu są e-mail i telefon. Blisko co trzeci ankietowany spotkał się z osobą, z którą skontaktował się w biznesowym portalu społecznościowym, a 21 procent badanych zrealizowało wspólne przedsięwzięcie z takim znajomym.

Badanie Profeo.pl wskazuje także na wysoki poziom zaufania, jaki użytkownicy mają do osób poznanych dzięki sieciom biznesowym. Rekomendacje znajomych z serwisów społecznościowych są wiarygodne dla zdecydowanej większości badanych (82 procent). Co trzeci respondent wykorzystał zawodową radę udzieloną przez osobę poznaną za pośrednictwem portalu, a jedna na pięć osób (21 procent) skorzystała z poleconej konferencji czy szkolenia.

Zakładanie i pielęgnowanie profili w serwisach społecznościowych ma wiele celów; dla serwisów o profilu biznesowym jest to przede wszystkim rozwinięcie swojej bazy kontaktów i poszukiwanie pracy. Także, co pokazuje badanie, szukanie partnerów do wspólnych projektów.

Badanie nie precyzuje jak – czy dzięki profilowi, dyskusji na forum czy spotkaniom – nawiązywane są znajomości; skupia się raczej na skutkach. Pokazuje też, że nawiązywane w serwisach społecznościowych znajomości szybko wychodzą poza dany serwis, do e-mailowej korespondencji i spotkań w świecie rzeczywistym.

1Jolanta Nowak, Dobre kontakty z sieci, Metro, 1 grudnia 2008.

Źródło: Artur Małek, 30 procent członków społeczności biznesowych spotyka się również poza serwisem, Internet Standard, 27 listopada 2008.


Czy może być tylko jeden?

12.08.2008

Wszyscy znamy słowa stanowiące niejako oś akcji Nieśmiertelnego. We współczesnym zglobalizowanym świecie oznaczają bezwzględną walkę o zdobycie pierwszej pozycji, a tym samym – wyeliminowanie przeciwników.

Tak jest, jak można zrozumieć, świecie serwisów społecznosciowych, stanowiących tą specyficzną odmianę serwisów Web 2.0, w których to nie treść tworzona przez użytkowników, ale sami użytkownicy są najcenniejszym towarem.

Mimo to ciagle przystępują do gry nowe zespoły, oddając nam do dyspozycji polskie wersje światowych serwisów społecznosciowych lub miejscowe ich mniej lub bardziej udane naśladownictwa. Ciekawsza wydaje się ta druga grupa, a w niej – projekty nastawione na użytkowników biznesowych. Mamy niekwestiowanego (jak na razie) lidera w postaci GoldenLine, mamy też Profeo, a niedawno z otchłani etapu niedostępnych dla zwykłego śmiertelnika testów wyłania się Link2U.

Deklaracja zespołu budującego serwis przypomina klasyczne dzieło utopijne. Najpierw krytyka zastanego stanu rzeczy:

Chcieliśmy przyjaznego miejsca, a jednocześnie sprawnego narzędzia. Nie znaleźliśmy serwisu, który by spełnił nasze oczekiwania. A że lubimy eksperymentować… postanowiliśmy sami go stworzyć.

a później wskazówki co do naprawy tego stanu:

Dzięki Link2U jesteś na bieżąco z tym, co robią zawodowo robią Twoi znajomi, przyjaciele; rozwijasz kontakty – często te, które z racji zmian zawodowych „uciekają”; odkrywasz nowe, ciekawe znajomości – spotkasz tu ludzi aktywnych, twórczych, którym się chce i którzy potrafią; zasięgasz informacji o innych ludziach i sprawach zawodowych, istotnych dla Ciebie bądź grupy zawodowej, którą reprezentujesz; masz do dyspozycji funkcjonalności, jakich nie oferują inne serwisy tego typu.

A wreszcie zachęta do życia w nowym wspaniałym świecie:

Nie mamy nic do stracenia – stwórzmy nowe możliwości dla siebie i innych!

Nowy serwis społecznościowy, dziś na etapie publicznych testów, z nieco ponad trzema setkami użytkowników, deklaruje się jako „serwis internetowy, w ramach którego użytkownicy w aktywny sposób wymieniają informacje zawodowe”. Wiemy, jak skończył pozycjonujący się podobnie GoldenLine, choć…

Wracając do hasła z Highlandera: czy musi być tylko jeden? Wbrew pozorom nie. Na przykład Blip.pl, jak podkreślała dziś pewna moja znajoma, ma grupę docelową łączącą w sobie pasjonatów IT, specjalistów jak w GoldenLine a jednocześnie znane i twórcze postacie z blogosfery. A z blogosfery zgromadził jej całą różnorodność: tematyczną, osobistą i publicystyczną.

Ten – na pozór polegający na zabawie w opisywanie swej prywatnej rzeczywistości – serwis staje się w ten sposób ogromną siłą budowania opinii w polskim Internecie, z przerażającą wręcz szybkością rozchodzenia się informacji. Zupełnie inna koncepcja, trudno powiedzieć, na ile spodziewany efekt. Więc może nie tylko jeden…?


Wyznaczyć ramy

04.08.2008

Rozmowa z Arvindem Juneją, Community Managerem serwisu spolecznosciowego GoldenLine:

Jarosław Zieliński: Community Manager to nowa specjalność w internetowym świecie… jakie są obowiązki osoby na takim stanowisku?

Community Manager to nie moderator forum dyskusyjnego; choć ma moderację wśród obowiązków i może zarządzać grupą moderatorów. Community Manager nie zajmuje się public relations; staje między jedną a drugą stroną, między klientami a użytkownikami. Nie jest też specjalistą od marketingu.

Jarosław Zieliński: Czy Community Manager jest strażnikiem serwisu wobec jego użytkowników czy raczej adwokatem użytkowników wobec serwisu?

Community Manager jest dwustronnym mediatorem, stara się słuchać obu stron, rozumieć ich potrzeby i sytuacje i godzić je w miarę możliwości.

Jarosław Zieliński: W GoldenLine dajecie użytkownikom dużo władzy: mogą zakładać nowe fora dyskusyjne, staja się ich moderatorami… to bardzo liberalne podejście. Czy to nie sprawia więcej problemów niż odgórnie sterowana społeczność?

Co rozumiesz przez odgórnie sterowaną społeczność? I czy aby na pewno to nadal jest społeczność? :)

Jarosław Zieliński: Sam serwis może wyznaczyć pewne ramy… i nakłaniać do ich respektowania. Czy moderator nie powinien być członkiem ekipy serwisu? Tak jest w Gazeta.pl.

GoldenLine wyznacza pewne ramy przedstawiając się jako serwis o charakterze biznesowym. Już w tym momencie sugerujemy, jakie tematy są dla nas najbardziej pożądane.
Jednak społeczność to cały wachlarz tematów i ograniczając się do konkretnej tematyki przerodzilibyśmy się w zwykłe forum tematyczne. Na GoldenLine są tematy dotyczące każdej sfery życia człowieka pracującego – człowieka który już swoje wypracował i tego który dopiero pracy szuka.

Co do moderacji, pozwoliliśmy naszym użytkownikom – jak już wspomniałeś – na dużą swobodę, niesie to jednak ze sobą niemała odpowiedzialność dla nich, gdyż podpisują się imieniem i nazwiskiem pod tym co robią. W związku z tym zależy im – przynajmniej taką mam nadzieję :) – na tym by w ich otoczeniu było dobrze.

Jarosław Zieliński: A czy nie czujecie czasem ze serwis wymyka się wam z rak? Pisałem kiedyś, zresztą na GoldenLine, o serwisach społecznościowych wychodzących poza swoje ramy…

Na dobrą sprawę każdy z członków naszego serwisu bierze udział w jego budowaniu, nie ma konieczności dołączania do ekipy serwisu. Nie jesteśmy bogami. A czasem nawet cieszy nas jak nasza społeczność wychodzi poza siec, żeby sobie pogadać na żywo. Na tym polega biznes.

Jarosław Zieliński: Macie poniekąd boskie uprawnienia, możecie po prostu wymazać użytkownika…

Najpierw nawiązujesz kontakt. Tak na dobra sprawę to użytkownik wymazuje się sam, bo nikt nie zostaje usunięty „za nic”. Wiec pierwszy krok wychodzi od użytkownika :) My tylko pomagamy mu w opuszczeniu serwisu :)

Wiesz czym społeczność internetowa różni się od tej takiej „offline’owej”? Nikt Cię nie zmusza żeby w niej być, możesz powiedzieć „nie chcę” i po wyłączeniu komputera już jej nie ma. Wychodzisz na dwór, prowadzisz dalej swoje życie, możesz skorzystać z innego serwisu.

A kiedy ktoś już przychodzi… i się zadomowi, to tak jakby dobrowolnie przyjął obywatelstwo jakiegoś państwa. Przy czym w tym wypadku jest to państwo ludzi którzy są tam z wyboru, nic na siłę, rozumiesz? Przecież to jest piękne :)

Jarosław Zieliński: Ciekawe.

W takiej atmosferze powstaje taka społeczność, wiadomo, każdy może mieć inne cele z nią związane. I może gdzieś ich wizje tego co będzie dalej się mijają. Jednak pracują razem na to by było lepiej. Z czasem dochodzą do kompromisów, jak się nie udaje to zawsze można założyć osobną grupę w danej społecznosci i tam dalej funkcjonować, nie odcinając się tym samym od tego gdzie się zaczynało. Taką możliwość daje GoldenLine. I ludzie z tego korzystają.

Jarosław Zieliński: Tak, ten fenomen zakladania rogue forums nigdy mnie nie uderzył tak jak na GoldenLine…

Dlatego mamy teraz 337 tysięcy ludzi. I dlatego z każdym dniem ich przybywa.

Jarosław Zieliński: co w GoldenLine jest istotniejsze: profile, wiadomości bezpośrednie czy fora dyskusyjne? Co, jak sądzisz, pozwala najlepiej poznać się użytkownikom?

Baaardzo dużo korespondencji każdego dnia przechodzi przez wiadomości bezpośrednie naszych użytkowników, myślę że najlepiej poznać danego użytkownika łącząc te trzy sfery + spotkanie offline. Patrząc na czyjś profil, widząc jak się wypowiada na forach publicznych i zamkniętych (nie raz się zdarza ze w obu przypadkach brzmi zupełnie inaczej) i rozmawiając prywatnie i na żywo możemy sobie w bardzo szybkim czasie wypracować opinię opartą na wielu wielu wielu szczegółach dotyczących danej osoby.

Jarosław Zieliński: Czyli synergia.

Synergia :) Dokładnie.

Jarosław Zieliński: jaka jest rola Community Managera wobec swojego zespołu, wobec firmy tworzącej serwis społecznościowy?

Community Manager jest osoba najbardziej zaangażowaną w życie społeczności (przeważnie, w GoldenLine wielu pracowników stara się angażować w to co się dzieje, za co im bardzo dziękuje). W zwiazku z tym dobrze jest gdy utrzymuje wśród innych pracowników świadomość tego, co się dzieje w społeczności. Dobrze jest, jak mówi o tym, co się ciekawego dzieje.